Belgia  z Matyldą i Klementyną IX-X  2015

                            

                                        Pełny album zdjęć:

                 


Belgia, Luksemburg (2015) z Matyldą i Klementyną


        Na przełomie września i października poleciliśmy Do Belgi do Charleroi niedaleko Brukseli. Bilety mieliśmy już kupione wcześniej, w Lublinie właśnie otwarło się nowe lotnisko i pierwsze loty Wizzair sprzedawał prawie za darmo. Nie omieszkaliśmy z tego skorzystać. Na miejscu wypożyczyliśmy samochód – chcieliśmy pojeździć po kraju i udać się do Luksemburga. Oczywiście mieliśmy znów pełny ekwipunek – tym razem duży namiot rodzinny z całym zapleczem oraz dwa koce elektryczne – w końcu to już jesień. Nie spodziewaliśmy się jednak że w nocy temperatura będzie spadać do 4 stopni ale dzięki kocom oraz suszarce do włosów:) noclegi były były całkiem przyjemne, zimno nam nie doskwierało a dziewczyny jeszcze dodatkowo wyleczyły się z katarów i kaszlów które przywiozły tu ze sobą. Ze znalezieniem pól namiotowych był już jednak pewien problem bo było to już dawno po sezonie ale zabukowaliśmy je jeszcze przed wyjazdem.


   Kanały Brugii, Belgia

            Bruksela jest całkiem sympatycznym miastem jak omija się dzielnice europejską. Na starym mieście nie czuć zbytnio miłego zapachu/smrodu Europejskiej Stolicy. Najbardziej spodobał nam się olbrzymi model atomu wybudowany tu na Expo w roku 1958. Są w nim rożne wystawy i instalacje multimedialne, nawet nasze dziewczyny się zbytnio nie nudziły na zwiedzaniu.

        Ze stolicy wyruszyliśmy w stronę Luksemburga zatrzymujac się na bardzo fajnym campingu usytuowanym zaraz przy parku ze zwierzętami ( coś a la naszym parku atrakcji zwierzęcych w Ustroniu). Był on za darmo i z powodu pustek na kempingu dziewczyny miały go prawie cały czas tylko dla siebie.

        Miasto Luksemburg jest mniejsze od Brukseli ale bardziej sympatyczne, można je obejść w kilka godzin. Stamtąd skierowaliśmy się w stronę „wspaniałych okoliczności przyrody” czyli do wodospadu Schiessentümpel na północy kraju. Miał być główną atrakcją przyrodniczą Luksemburga ale tak jak całe Państwo był malutki i ledwo co go znaleźliśmy. Za to długi spacer z dziewczynami na barana po lasach dał nam się mocno we znaki.

        Odżywiając się tylko w IKEACH które zlokalizowaliśmy na całej naszej trasie pojechaliśmy znów przez Brukselę na północ do Brugii. Miasto jest urocze – spodobało nam się bardzo, przypomina Wenecję ze swymi kanałami choć nie jest tak wymuskane jak we Włoszech. Pogodę mieliśmy cały czas wspaniałą tzn b. zimno ale cały czas słońce beż żadnej chmury – może i dlatego Brugia był pełna turystów. Stamtąd udaliśmy się na zachód w stronę Ostendy czyli nad Morze Północne. Spędziliśmy tam jeszcze kilka chwil łapiąc ostatnie promienie słoneczne na plaży i kilka kolorowych muszli po czym wróciliśmy do Charleroi na nasz samolot.

               powrót  do  menu   podróże